Powrót do listy tematów

Adam Osowski, 2020-06-03 21:37:43

Klasa 3h, Wychowanie fizyczne         (liczba godzin: 1)

Zagadnienie: Bieg ze zmianą tempa

Często słyszy się z ust doświadczonych długodystansowców, aby biec jednostajnym, miarowym tempem, bez „szarpnięć” i nagłych zrywów. Większość osób również stosuje metodę i proponuje ją innym, aby na początku biec wolniej i przyspieszać w późniejszym etapie biegu. Są jednak i tacy, dla których stanowi to problem. Często nie wytrzymują już w połowie dystansu, drastycznie zwalniają, nie mogąc zrealizować założonego planu. Oczywiście potem zaczyna się szukanie przyczyn. Najczęściej wydaje się, że problem tkwi w treningu. Jednak, gdy zwiększenie jego intensywności nic nie daje, może nastąpić załamanie. „Po prostu jestem słaby” – ktoś powie, ale przecież to nie musi być prawda. Może potrzeba pewnej zmiany. Nie tylko dotyczącej treningu, ale również w mentalności. Jeśli ktoś nie wytrzymuje jednostajnego, mocnego tempa, to może powinien stosować rotację, biec na przemian, raz szybko, potem znów wolniej, a może przejść do marszu? Odpoczynek na odcinku o wolniejszym tempie pozwoli organizmowi na odpowiednie funkcjonowanie.
Bieganie zmiennym tempem polega jednak na tym, że tutaj nie maszerujemy. Należy wyznaczyć sobie odcinki, po których nastąpi zmiana rytmu, czyli najlepiej jeśli będzie to co kilometr. Ustalamy jakie średnie tempo interesuje nas na danym dystansie. Najlepiej ta metoda sprawdza się do biegów długich, czyli w półmaratonie i maratonie. Trzeba sobie ustalić, ile możemy wytrzymać, biegnąc szybko, a przy jakiej prędkości swobodnie sobie odpoczniemy i będzie to dla nas komfortowe. Jeśli zakładamy, że dystans biegu chcemy pokonać średnio w tempie, np. 5:30 na km, to znając swoje predyspozycje wyznaczamy odpowiednie granice, czyli np. bieg szybki wykonamy w czasie 5:10, a wolny w 5:50. Oczywiście te granice mogą być różne w zależności od indywidualnego podejścia. Jeśli chcemy zostawić sobie jakąś rezerwę na ostatnie kilometry, gdy nasze ciało jest już wyczerpane długim biegiem i może dojść do tego, że trzeba będzie zwolnić, wtedy warto te granice trochę przesunąć, np. od początku biec w tempie szybkim 5:05, a wolnym 5:45. Wtedy „zaoszczędzimy” wiele sekund i będzie spory zapas. Wszystko jednak zależy od indywidualnego podejścia i samopoczucia podczas zawodów. Najważniejsze jest, aby za szybko nie dać się ponieść nogom i wiwatującym kibicom oraz przebiegającym obok innym zawodnikom i z żelazną konsekwencją trzymać się wyznaczonego wcześniej tempa na odpowiednich odcinkach.

Wyświetleń: 27

© 2020 pracazdalna.edu.pl